Nasze kujawsko-pomorskie

zwyczaje
zwyczaje

Niedziela Palmowa, Nakło, 1949, fot. M. Znamierowska-Prüfferowa

W ostatni czwartek przed adwentem, zwany kozim czwartkiem, wędrowali po wsiach przebierańcy w strojach diabła, Cygana, koguta, niedźwiedzia, kozy (przed I wojną światową była to żywa koza). W odwiedzanych domach wciągali do tańca domowników.

Na wieczerzę wigilijną szykowano 9 lub 12 potraw: kaszę, fasolę, groch, kapustę, grzyby, ryby, chleb, ciasto, pierniki. Zostawiano przy stole wigilijnym wolne miejsce, a na dodatkowy talerz kładziono po łyżce każdej potrawy. Na podstawie pogody w ten wieczór wróżono np. czy kury będą się dobrze niosły („ile gwiazd, tyle jajków”). Dziewczęta wróżyły sobie, kiedy wyjdą za mąż. Gospodarze udawali się do sadu i uderzając siekierą o drzewo mówili: „jak nie będziesz rodzić, to cię zetnę”. Od Bożego Narodzenia chodzili mężczyźni przebrani za Heroda, diabła, niedźwiedzia, bociana. Kolędnicy, zwani gwiazdorami, śpiewali w odwiedzanych domach kolędy, za co otrzymywali poczęstunek lub pieniądze. 6 stycznia chodzili też chłopcy w przebraniach Trzech Króli.

Dawnym zwyczajem było obchodzenie podwójnych zapustów. Dwa tygodnie przed Środą Popielcową urządzano zabawę zwaną „starymi zapustami”, w ostatni dzień karnawału „nowe zapusty”. Spotykano się wówczas na „kozich balach”, w których udział brali też przebierańcy w strojach kozy, bociana, niedźwiedzia. W czasie zabawy kobiety tańczyły „na wysoki len” – miało to zagwarantować urodzaj lnu w nadchodzącym roku.

W Niedzielę Palmową święcono w kościołach palmy z gałązek wierzby i brzozy. Przechowywano je przez cały rok w domu jako ochronę przed uderzeniem pioruna. Powszechnym zwyczajem wielkopiątkowym było uderzanie dzieci gałązkami jałowca na pamiątkę biczowania Chrystusa. Tego dnia, przed wschodem słońca udawano się nad jezioro, aby się umyć, wierzono bowiem, że zapewni to zdrową cerę i urodę. Skuteczność zabiegu miało gwarantować zachowanie milczenia aż do powrotu do domu. W sobotę w koszyku lub białej chuście niesiono do kościoła święconkę: kawałek chleba, kiełbasy, sól, ciasto w kształcie baranka i barwione na jeden kolor jajka. Nie zjedzone resztki święconki dodawano do paszy bydłu albo palono. W Poniedziałek Wielkanocny chłopcy chodzili od domu do domu i bili brzozowymi gałązkami dziewczęta. Otrzymywali za to drobne datki.

W dzień Bożego Ciała przynoszono do domów gałązki brzozy, którymi udekorowane były ołtarze w czasie procesji. Gałązki te, umieszczone w domu z obrazem miały chronić przed uderzeniem pioruna. Właściwości ochronne miały też wianki z macierzanki lub dziurawca święcone w oktawę Bożego Ciała. Wierzono w ich właściwości lecznicze i dlatego pokruszone dodawano do jedzenia dla chorych.

Hanna M. Łopatyńska