Nasze kujawsko-pomorskie

zwyczaje

Chodzenie z kozą, Ciencisko, 1961, fot. B. Horbaczewski

Przed Wigilią Bożego Narodzenia ustawiano w kącie izby snopek zboża, pod stołem rozsypywano słomę, a nad nim wieszano czubek sosenki udekorowany jabłkami, orzechami, piernikami. Na wieczerzę wigilijną gospodynie przyrządzały zupę z suszonych śliwek z kluskami, jagły, kapustę z grzybami, groch, śledzie. Na podstawie pogody w ten dzień przepowiadano urodzaj na cały następny rok. W drugi dzień świąt gospodarze mający sady i ogrody przed wyjściem do kościoła opasywali się powrósłami, a po powrocie obwiązywali nimi drzewa owocowe, żeby rodziły liczne i zdrowe owoce. Od Bożego Narodzenia przez cały karnawał chodzili po wsi kolędnicy z szopkami kukiełkowymi.

Do dziś praktykowane są zwyczaje związane z zapustami. W ostatnie dni karnawału spotkać można na kujawskich drogach barwne korowody przebierańców z maszkarami zwierzęcymi, symbolizującymi siły wegetacyjne. Wśród nich najważniejszą postacią zapustnych korowodów była i jest koza (stąd nazwa zwyczaju: chodzenie z kozą). Ale w pochodzie idą również inne maszkary: niedźwiedź, koń i bocian, a także śmierć, diabeł, kominiarz, młoda para i wiele innych postaci. Z kozą, jako postacią pierwszoplanową, odgrywano niegdyś scenki - sprzedawano ją domownikom, leczono, gdy ta przewracała się na ziemię. Niegdyś wierzono, że wędrówki kolędników spowodują szybkie nadejście wiosny. Na zakończenie obchodów urządzano w karczmie zabawę, zwaną podkoziołkiem, podczas której dziewczęta wykupywały tańce, rzucając pieniądze pod ustawioną na stołku figurkę koziołka.

We wtorek zapustny odbywał się też zwyczaj zwany wywożeniem żeńcowych (czyli młodych mężatek), podkreślający zmianę statusu społecznego kobiet wchodzących do grona mężatek. Zwożono je do karczmy, gdzie musiały wkupić się pieniędzmi lub poczęstunkiem.

Oryginalnym zwyczajem kujawskim są tzw. przywoływki dyngusowe urządzane w Poniedziałek Wielkanocny. Już w Wielkim Tygodniu młodzi mężczyźni spisywali listę dziewcząt, które miały być wywołane. Dla każdej panny układano krótki wierszyk, chwalący jej zalety lub wyśmiewający wady. Rymowanki odczytywano publicznie w Wielką Niedzielę, z wysokiego drzewa lub dachu w centralnym miejscu wsi. W Poniedziałek Wielkanocny przywołane dziewczyny polewano wodą. Zwyczaj ten do dziś zachował się w Szymborzu (dzielnica Inowrocławia), dzięki założonemu w 1833 roku Stowarzyszeniu Klubu Kawalerów.

W Zielone Świątki urządzano „wołowe wesele”. Wybierano „króla i królową pasterzy” – królem zostawał pasterz, który tego dnia pierwszy wyprowadził bydło na pastwisko. „Królewską parę” dekorowano wieńcami i wraz z wołem przykrytym płótnem i z udekorowanymi rogami wędrowano przez wieś w pochodzie. Na koniec dnia udawano się do karczmy na ucztę.

Hanna M. Łopatyńska